Jerzy Kukuczka – wspomnienia z Kangchenjungi (z Archiwum Jerzego Kukuczki)

Jerzy Kukuczka – wspomnienia z Kangchenjungi (z Archiwum Jerzego Kukuczki)

Jerzy Kukuczka a jego podejście do stylów wspinaczkowych.

Trzydzieści pięć lat temu, zimą 1986 roku, Jerzy Kukuczka wraz z Krzysztofem Wielickim zdobyli Kangchenjungę. Przy użyciu zbiorów z Archiwum Jerzego Kukuczki spróbujemy sprawdzić, w jaki sposób ta wyprawa zapisała się w pamięci Jerzego Kukuczki.

Od lewej: Krzysztof Wielicki, Artur Hajzer, Ludwik Wilczyński, Jerzy Kukuczka, NN, NN i Bogusław Probulski.

Ekspedycja na Kangchenjungę dla Jerzego Kukuczki nie należała do najprostszych, nie tyle ze względów trudności wspinaczki, ile w kontekście organizacyjnym. Problemy pojawiające się w trakcie tej wyprawy skłoniły Jerzego do zastanowienia się nad istotą sposobu zdobywania szczytów wysokich. Przyjrzyjmy się bliżej jego opinii na temat dwóch stylów wspinaczki  – alpejskiego i wyprawowego (zwanego też “oblężniczym”), ale najpierw krótkie wyjaśnienie czym się one charakteryzują.

Styl wyprawowy w himalaizmie

Zdobywanie gór przy zastosowaniu stylu oblężniczego odznacza się dużą liczbą uczestników i silną hierarchizacją w składzie a także jasnym podziałem pracy. Nad wszystkim pieczę sprawuje kierownik wyprawy, który dzieli uczestników na grupy oraz nadaje im kolejność wspinania i wyznacza cele. Przykładowo są grupy, które poręczują trasę, inne zakładają obozy lub donoszą ekwipunek, a jeszcze inne są przydzielane do ataku szczytowego.

Styl alpejski w himalaizmie

Innym sposobem wspinaczki jest styl alpejski charakteryzujący się udziałem niewielkiej liczby uczestników. Zakłada on jedno szybkie wejście na szczyt, bez wracania do bazy. Przez to wspinaczka jest bardziej obciążająca, uczestnicy muszą zabrać więcej ekwipunku, ale samo wejście w założeniach trwa znacznie krócej niż w przypadku wyprawy oblężniczej. Styl alpejski uważany jest za stricte sportowy sposób zdobywania gór wysokich.

Zagadnienia związane z używaniem tlenu czy poręczowania pomijamy celowo, ponieważ są to kwestie sporne, co do których himalaiści często podchodzą bardzo indywidualnie.

Co miał do powiedzenia w tej sprawie Jerzy Kukuczka?

Od lewej Bogusław Probulski, Ludwik Wilczyński, Andrzej Czok, Przemysław Piasecki.

Mamy różne materiały, z których możemy wyciągnąć wnioski, ale najlepszym sposobem będzie wysłuchanie tego, co sam Jerzy ma do powiedzenia. W przeprowadzonym przez Macieja Biegę wywiadzie, Kukuczka wspomina, co skłoniło go do przemyśleń nad tym, w jaki sposób chciałbym się wspinać. Możemy dowiedzieć się ciekawych rzeczy o momencie, w którym powiedział “dość” wyprawom zorganizowanym. Posłuchajmy wypowiedzi Kukuczki, dotyczącej ekspedycji na Kangchenjungę.

Z powyższych materiałów wynika, że w pewnym sensie wyprawa na Kangchenjungę była w karierze Jerzego Kukuczki punktem zwrotnym – zdecydował po niej, że już nigdy nie pojedzie na wyprawę oblężniczą.

Artur Hajzer wspomina wyprawę na Kangchenjungę.

Artur Hajzer (na pierwszym planie) i Andrzej Czok w ścianie Kangchenjungi.

Ekspedycja ta niektórym uczestnikom pozostawiła nieprzyjemne wspomnienia. Możemy tu przytoczyć wypowiedź Artura Hajzera, który swoje zdanie na ten temat przedstawił w dokumencie Janusza Kurczaba “Polskie Himalaje. Lodowi wojownicy”.

Zimowa wyprawa na Kangchenjungę należy do tych moich wspomnień najgorszych – pod każdym względem przykra wyprawa. Była to wyprawa wieloosobowa, składająca się z wielu bardzo silnych uczestników, z których każdy miał ambicję wejścia na szczyt. (…) Zostałem ustawiony w kolejce do tego szczytu po jakichś wielkich naradach, kłótniach i przepychankach z partnerem nadanym mi wtedy z urzędu – Bogusiem Probulskim.

Jerzy Kukuczka czuł się najlepiej w małych grupach himalaistów

Hajzer  nie jest w swoich wnioskach odosobniony – Jerzemu również nie w smak było słuchanie  rozkazów i działanie jak w zegarku. W przytoczonym wyżej wywiadzie stwierdza, że czas oblegania gór już przeminął, a najważniejszy staje się styl sportowy, zwany właśnie alpejskim. Kukuczka był wolnym duchem, który sam wiedział najlepiej, kiedy jest w dobrej kondycji do wspinaczki, a kiedy musi odpocząć. Sam sobie wyznaczał cele i je realizował. Dlatego cenił sobie wspinaczkę stylem alpejskim w niewielkim składzie. Najczęściej był to skład złożony z dwóch osób, albowiem często wspinał się z Wojciechem Kurtyką czy cytowanym wyżej Arturem Hajzerem.

Jerzy Kukuczka cenił sobie wspinanie z Wojciechem Kurtyką, ale ze względu na silną różnicę charakterów wśród tej dwójki pojawiały się problemy. Ostrożny i nastawiony na przeżycie duchowe Wojtek z jednej strony, a nie bojący się ryzyka i zdeterminowany Jerzy z drugiej. Rodziło to często konflikty (przykładowo na Makalu, przez co Kukuczka zdobył szczyt samotnie, nie chcąc się wycofać w sytuacji, którą Kurtyka uznał za zbyt niebezpieczną). Wspinacze mimo wszystko wspominają wspólne wyprawy bardzo dobrze.

Uczestnicy wyprawy w bazie wysuniętej. Pierwszy od prawej Andrzej Machnik.

Inaczej  sprawa miała się z Arturem Hajzerem. Był to dla Jerzego idealny partner, ponieważ pozwalał starszemu himalaiście być liderem absolutnym, w czym Kukuczka spełniał się doskonale. Warto w tym miejscu zacytować wypowiedź Hajzera z programu “Himalaiści. Zerwana lina”:

Między mną a Jurkiem ta relacja i na początku i może nawet do końca była na zasadzie dyrektor i jego asystent. Tak bym to nazwał. Dla mnie te wspinaczki były o tyle fajne, że miałem zero do decydowania i mogłem się w stu procentach oprzeć na autorytecie i ślepo podążać za nim. Dyrektor kazał, to się szło, dyrektor nie kazał, to się nie szło. Ale myślę, że on też mógł – jak już poznaliśmy się bliżej, nasze możliwości wspinaczkowe – liczyć na mnie, że mu partner nigdy nie wymięknie, co się nieraz zdarzało.

Dzięki tej współpracy zdobyli razem Manaslu, dwa razy Annapurnę oraz Shisha Pangmę, a uczestniczyli razem w wyprawie na Lhotse w 1985 oraz na Kangchenjungę. Z pewnością tworzyli świetny duet.

Uczestnicy wyprawy w bazie wysuniętej.

Jerzy Kukuczka brał udział w wielu wyprawach oblężniczych, aczkolwiek z historii wspinania możemy wywnioskować, że jego ulubionym stylem był alpejski. Bliższy naturze Jerzego i sportowym zapędom doprowadził go do zdobycia wielu szczytów, w tym między innymi wybitnego osiągnięcia przetrawersowania z Wojtkiem Kurtyką masywu Broad Peak w 1984 roku.

Wirtualne Muzeum Jerzego Kukuczki zostało ostatnio zaktualizowane o nowe fotografie z wyprawy na Kangchenjungę – sprawdźcie je koniecznie, wchodząc w zakładkę “Archiwum” na stronie Wirtualnego Muzeum!

Wróć